Świadectwo przez piękny uśmiech

Już od trzech lat jeżdżę do Pelplina na comiesięczne rekolekcje Oazy Modlitwy. Kwietniowy OM odbywał się w miniony weekend. Jednak niestety nie mogłam w nim uczestniczyć. Zostałam w domu. W piątek zadzwoniła do mnie jedna osoba, aby przekazać, że się trochę spóźni. Powiedziałam, że mnie nie ma w Pelplinie. W odpowiedzi usłyszałam słowa, które wzbudziły we mnie głębokie refleksje: „Ale jak to ciebie nie ma?! Przecież ty zawsze siedziałaś w recepcji. I kto mnie teraz tak fajnie zapisze?”

Tak, to prawda, siedzę w recepcji. Zawsze kiedy przyjadę, siadam do chłopaków, którzy zapisują przybywających uczestników na listy i zbierają ich dane, i im pomagam. Dlaczego? Bo mam czas, w którym mogę albo się nudzić, albo zrobić coś pożytecznego. Wypisując plakietki, zbierając pieniądze, rozdając plany dnia nigdy nie myślałam o tym, że to dla kogoś może mieć jakieś znaczenie. A jednak.

Tak jest w naszym życiu, że codziennie spotykamy setki osób. Mamy z nimi kontakt słowny lub tylko wzrokowy. W każdej sekundzie wykonujemy jakąś czynność. A czy kiedykolwiek zastanawialiśmy się nad tym, że nawet wykonywanie przez nas zwykłej codziennej rutyny może mieć dla kogoś innego jakąś wartość?

W ciągu ostatnich kilku dni moje myśli powracają ciągle do tematu dawania świadectwa przez swoje czyny, przez swoją postawę. Jest to często pomijane w rozmowach o głoszeniu Chrystusa. Zawsze powtarza się, aby mówić o tym, co się doświadczyło i nawracać przez słowo. Jednak przez to, co robimy, drugi człowiek też może spotkać Boga.

Podam jeden przykład. Noszenie medalika, krzyżyka, naklejek, przypinek mówiących o Jezusie lub wspólnocie, do których się należy. Mamy to przy sobie, ponieważ przyznajemy się do naszej wiary i się jej nie wstydzimy. A np. młody człowiek, pogubiony w życiu, który przy nas zauważy coś takiego, może zacząć się zastanawiać nad sobą i nami: skoro mój rówieśnik znalazł szczęście w Bogu, to czemu ja nie miałbym spróbować?

Ważna w tym wszystkim jest nasza postawa. Aby druga osoba ujrzała w nas Boga, musi z nas tryskać ogromna radość z tego, co robimy. Nawet kiedy nam się czegoś nie chce, to pozbądźmy się postawy okazującej naszą niechęć do czynienia czegoś z przymusu, bo to zgubi także nas samych.

Pomyślmy dzisiaj wspólnie nad sytuacjami w naszym życiu, w których możemy dać piękne świadectwo naszej wiary bez użycia nawet jednego słowa i pielęgnujmy w sobie właśnie te wszystkie dobre czyny.

„Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” . /Mt 5,16/

2 komentarze

    1. Chmielewska
      ·

      Pieknie napisalas.chwala Panu za te swiadectwo

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *