Boże działanie w Krakowie

20160730_150930-1

Od Światowych Dni Młodzieży minął już miesiąc, jednak one cały czas we mnie żyją; albo to ja żyję nimi. Bardzo żałuję, że nie mogłam uczestniczyć we wszystkich wydarzeniach. Msza na rozpoczęcie ŚDM była we wtorek 26 lipca; ja w Krakowie pojawiłam się dopiero w piątek, jednak ten czas wystarczył mi na usłyszenie głosu Pana Boga.

Jestem osobą, która nie lubi w nowe i nieznane miejsca jeździć sama. Boję się tego. Zawsze muszę mieć chociaż tę jedną osobę do towarzystwa. ŚDM był dla mnie czymś nowym. Bywałam wcześniej na starówce w Krakowie, ale to nie to samo. Dlatego zapisałam się na wyjazd z parafią z miasta trochę oddalonego od mojego miejsca zamieszkania, mimo że z mojej parafii też był wyjazd. Jednak w autokarze w drodze do Krakowa poczułam ogromną pustkę i osamotnienie, popłynęły łzy. Zaczęłam wtedy wyrzucać Bogu, że nic mi w życiu nie wychodzi i to wcale nie jest śmieszne, a chyba wolałabym jechać już z moją parafią, na to samo by wyszło, a nikt nie musiałby mnie do autokaru godzinę wozić. Z taką myślą zasnęłam.

Początek piątkowego dnia spędziłam z moją koleżanką ze wspólnoty na krakowskim Starym Mieście, potem się na pewien czas rozstałyśmy. Ja poszłam pomodlić się przed Najświętszym Sakramentem. Z pewnego względu ta modlitwa z lekka mnie zdołowała. Kiedy wyszłam z kaplicy, zaczął bardzo mocno padać deszcz. Skryłam się w Sukiennicach, gdzie znalazłam spokojny kącik, w którym usiadłam, aby przeczekać mokrą pogodę. Zaczęłam znowu myśleć o tej mojej samotności i jak bardzo źle się tutaj czuję. Bóg jednak czuwał nade mną. Napisałam wiadomość do jednego znajomego z naszej grupy, który po chwili do mnie przyszedł. Od tamtej chwili resztę Światowych Dni Młodzieży spędziliśmy razem. Mogłam liczyć na jego obecność i wsparcie. Był, nic więcej, a jak ważne się to okazało. A myśli o samotności od tamtego czasu się już nie pojawiły.

Po raz kolejny Pan Bóg pokazał mi, że muszę nauczyć się ufać Mu w każdej sytuacji. Niezależnie od tego, co się wydarzy, jak ciężko będzie, On mnie nigdy nie zostawi. Zły, chcąc odciągnąć nas od Dobrego Boga, wprowadza w nasze życie lęk, niepokój. Naszym zadaniem jest odrzucenie od siebie tych pokus, a na pierwszym miejscu postawienie naszego Niebieskiego Ojca i bezgraniczne Mu zaufanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *